Viral marketing nie bez powodu przyciąga ciekawskich…

Viral content również, a skoro interesuje Ciebie, to świetnie trafiłeś! Zaraz dowiesz się, jak osiągać 10, 20, 30 lub więcej tysięcy odsłon jednym tekstem.

Wiem jednak, że większość z nas uczy się tego w ten przykry i trudny sposób…

Kilka lat temu, gdy tworzyłem swoje pierwsze posty, nie miałem pojęcia dlaczego na mój blog wchodziło… 70 osób dziennie.

Na szczęście było to dawno, do swoich statystyk ruchu na stronie dorzuciłem kilka zer więcej.

Pokażę Ci, jak je wykorzystać, żeby tworzyć naprawdę mega artykuły. Takie, których statystyki ucieszą Twoje oko (25746 odsłony w 5 dni na nowym blogu), a których jakość zachwyci czytelnika:

viral marketing

Czytaj dalej, będzie ciekawie :)

UWAGA: Ten artykuł jest DŁUGI. To MegaPoradnik, czyli forma treści, którą tworzę celem omówienia jakiegoś tematu od A do Z. Są to jednak same konkrety, dlatego nie odkładaj czytania na “lepszy moment”.

Zanim zaczniesz pisać…

Przed postawieniem pierwszej literki jest jeszcze cała masa rzeczy do zrobienia!

Nigdy nie siadaj przed komputerem bez planu i dobrego researchu. Po prostu szkoda Twojego czasu. Mając dobry plan, napiszesz tekst w ciągu jednego dnia, a być może nawet szybciej.

Co więc zrobić, zanim zaczniesz? Przede wszystkim, odpowiedz sobie na najważniejsze pytania.

Dla kogo piszę?

To pytanie jest bazą, od której musisz zacząć pracę.

Niech Ci się jednak nie wydaje, że to Ty masz wybierać sobie tematy! Pamiętaj, że nie dla siebie prowadzisz firmowy, czy osobisty blog. Celem jest ściągnięcie na niego ruchu, a to odbywa się poprzez content, który ONI uznają za wartościowy.

Aby do tego doszło…

Stwórz personę – wzór odbiorcy

Persona to taki przykładowy odbiorca. Koniecznie stwórz taki wzór, do którego będziesz kierował swoje treści.

Oczywiście, jako właściciel firmy, czy marketingowiec, określiłeś zapewne klienta docelowego i wiesz, czego on potrzebuje. Warto jednak przejść przez etap tworzenia persony pod kątem treści, by wychwycić ich “potrzeby contentowe”.

Tworzenie persony jest bardzo proste. Posłuż się w tym celu narzędziem Make My Persona. Samo poprowadzi Cię przez kolejne etapy, a cały proces zajmie tylko kilka minut.

Po stworzeniu persony będziesz wiedział:

  • jakiego języka używać;
  • jakie tematy poruszać;
  • gdzie promować swoje treści;
  • gdzie prowadzić badania potrzeb klienta/czytelnika;

Nie zaczynaj pracy, dopóki nie określisz tej persony.

Kiedy natomiast będziesz ją miał…

Czego oni potrzebują?

Wiesz już, do kogo piszesz. Teraz łatwiej będzie Ci sprawdzić, czy Twoje pomysły w ogóle zainteresują odbiorców.

Jeśli nie znasz na wylot swoich klientów i czytelników, zrób podstawowe badania marketingowe. To nic trudnego, a może Ci bardzo pomóc. O wiele lepiej jest spędzić kilka godzin na zbieraniu i analizie danych, niż szybko napisać tekst, który przeczyta parę osób.

Jakie to badania i jak je robić?

Stwórz ankietę

Przeprowadzenie ankiety w Internecie to bułka z masłem.

Po prostu zaloguj się do swojego konta Google lub stwórz je tutaj, jeśli jeszcze go nie posiadasz.

Następnie wejdź do Dysku Google i klikając prawym przyciskiem myszy wybierz Więcej -> Formularze Google.

Tworzenie formularzy i ankiet jest tam bardzo proste. Wpisz tytuł, pytanie i możliwe odpowiedzi. Ustawienia po lewej stronie pozwalają zmienić formę, dodać filmy, obrazy i oczywiście nowe pytania.

Zapytaj w tej ankiecie, jakie tematy interesują ludzi, jakie mają problemy, których rozwiązania szukają w sieci oraz jakie pragnienia związane z branżą.

Pamiętaj, że im więcej pytań, tym mniejsza liczba osób Ci odpowie. Nie polegaj też wyłącznie na własnych pomysłach. Zostaw miejsce na ich własne opinie, które będą chcieli wpisać.

Gdy już je stworzysz, po wygenerowaniu linku do ankiety wyślij ją potencjalnie zainteresowanym ludziom, na przykład:

  • w grupach GoldenLine;
  • w grupach LinkedIn;
  • w grupach Facebooka;
  • na forach dyskusyjnych;
  • do swojej listy mailingowej;
  • opublikuj ją u siebie na blogu i zaproś odwiedzających do wypełnienia;

Pamiętaj, by kierować te ankiety w miejsca, w których przebywają Twoi potencjalni klienci, a nie po prostu duże grupy osób. Nie skupiaj się na ilości wypełnień, tylko na tym, by to potencjalny klient dawał Ci informacje.

Na podstawie ich odpowiedzi możesz teraz wybrać tematy artykułów, ebooków, czy innych treści, które stworzysz.

O czym więc napisać?

Wiesz już, kto będzie czytał i kupował. Teraz chcesz stworzyć materiał, który będzie kładł na łopatki wszystkie inne i pomoże Ci zebrać dziesiątki tysięcy czytelników.

Ale właściwie o czym chciałbyś pisać?

Dokładnie określ tematykę wpisu. Popularnym błędem w tworzeniu artykułów na blog jest to, że tworzymy teksty zbyt wąskie lub zbyt szerokie tematycznie. Jeśli stworzysz artykuł o tytule “Jak rozwijać firmę?” będzie on tak szeroki, że tylko nawiążesz do poszczególnych elementów biznesu. Nie powiesz nic ciekawego, bo o tym pisze się setki książek, a nie jeden tekst.

Jeśli natomiast artykuł będzie zbyt wąski tematycznie, może braknąć Ci materiału do przedstawienia.

Określ więc temat artykułu, który:

  • jest potrzebny odbiorcy;
  • odpowiada na jego pytania;
  • jest dość obszerny, by napisać o nim minimum 1500 słów;
  • jednocześnie jest dość wąski, by nie okazał się później zwykłą “opisówką”

Przykłady dobrych pomysłów na artykuły:

  • Jak przygotować swój motocykl przed sezonem?
  • 20 narzędzi, które prawdziwy facet musi mieć w swoim domu
  • 5 prostych sposobów na szybki makijaż, gdy się spieszysz
  • Jak bezpiecznie zająć swoje dziecko, gdy musisz pracować w domu?
  • Skąd wziąć najlepsze przepisy na domowe nalewki?

Jak widzisz powyżej, nie są to gigantyczne tematy w stylu “Jak żyć zdrowo?”. Oczywiście, tytuł to jedno, a treść to drugie. Możesz przecież nazwać artykuł bardzo ogólnie, a w treści ograniczyć się tylko do kilku elementów całości.

Uważaj na to jednak. Nikt nie lubi rozczarowań. Jeśli obiecasz w temacie, że opisujesz od A do Z proces podwajania zarobków, a w treści dasz tylko porady w stylu “Poproś o podwyżkę”, ludzie wyjdą z Twojego bloga i nigdy nie wrócą.

Składaj tylko takie obietnice, które możesz spełnić.

Jaka będzie forma tego posta?

Rodzaje treści są różne, zależnie od tego, jakie są ich cele. Inaczej używamy ebooka, a inaczej artykułu ze zbiorem kilkuset linków, czy narzędzi.

Musisz określić, jaka forma treści najbardziej przypadnie do gustu odbiorcom i spełni Twoje cele. Zasadniczo masz do wyboru kilka mocnych i sprawdzonych form artykułów:

  • lista (np. 10 rzeczy, które musisz zrobić przed ślubem)
  • poradnik (np. Jak zbudować dom za mniej, niż 300 tys złotych)
  • case-study (np. Jak przygotowałem się do maratonu i jak Ty możesz to powtórzyć)
  • słownik pojęć branżowych
  • FAQ, czyli najczęstsze pytania i odpowiedzi
  • podsumowania okresu
  • recenzje i testy
  • wywiad

Oczywiście, możesz napisać rozprawkę, czy opowiadanie, ale kto je przeczyta?

Teoretycznie najlepiej rozchodzącym się rodzajem treści jest lista. Niestety, ma ona także spore wady, które ilustruje poniższa grafika.

Jeśli Twoim celem jest promocja w sieci, a w rezultacie sprzedaż i zysk, nie rób rzeczy, których nikt nie rekomenduje. Na własne eksperymenty przyjdzie czas, gdy zbudujesz stabilnie rosnący biznes.

Z wyżej wymienionych rodzajów postów na blog możesz stworzyć nieograniczoną ilość treści. Nie jest żadnym dramatem, gdy forma się powtarza, jeśli treść jest świetna i pomaga ludziom. Dowodem na to jest choćby serwis Listiverse, który tworzy same zestawienia typu Top 10, a jednak setki tysięcy ludzi przegląda go codziennie.

Jak zdecydować, która forma treści jest najlepsza do postu?

Przeanalizuj, co chcesz przekazać, komu i w jaki sposób. Im lepiej znasz swoich odbiorców, tym łatwiej będzie Ci to robić, dlatego nie unikaj kontaktu z nimi!

Przykładowo, jeśli chcesz nauczyć swojego klienta naprawy samochodu, użyj raczej stylu poradnikowego opatrzonego schematami, zdjęciami, czy grafikami. Nie sprawdzi się tu lista 500 ruchów ręką, które musi on wykonać :)

Jeśli z kolei posiadasz ogromny zbiór wartościowych książek na temat, o którym piszesz, forma listy tytułów wraz z krótkimi opisami będzie świetna.

Która forma będzie najlepsza dla artykułu, który planujesz? Odpowiedz sobie, zanim przejdziesz dalej.

Gdzie będziesz promował ten tekst?

Przemyślenie możliwości promocji przed rozpoczęciem pisania ma wiele zalet. Najważniejsza z nich to to, że nie marnujesz czasu pisząc coś, czego nikt nie przeczyta.

Drugim plusem jest to, że przeglądając różne miejsca pod kątem promocji zauważasz, o czym rozmawiają odbiorcy, czego potrzebują i jak się komunikują. Powinien być to dla Ciebie sygnał mówiący jakiego rodzaju przekaz będą chcieli odbierać.

Jeśli stworzyłeś ankietę i opublikowałeś ją w miejscach, które zalecałem, jesteś troszkę “do przodu”. Tworząc content, zawsze miej na uwadze to, gdzie go opublikujesz i zareklamujesz.

Jeśli swoje ankiety umieszczałeś w grupach i na portalach dyskusyjnych, wiesz już, gdzie promować swoje treści. Przejrzyj te miejsca w poszukiwaniu najlepszych z nich i dodaj je do zakładek.

Dobrym pomysłem jest też umieszczenie linków do nich w każdym dokumencie, który zawiera nowy artykuł. Dzięki temu będziesz od razu wiedział, co gdzie promować.

Wyszukuj grupy tematyczne na Facebooku

Facebook w Polsce jest zdecydowanym liderem, jeśli mówimy o portalach społecznościowych. Znajdziesz na nim około 14 milionów ludzi, co oznacza, że po prostu MUSISZ się tam promować – to prawie ¾ wszystkich internautów w kraju.

Jednym z najprostszych, a jednak skutecznych sposobów darmowej promocji treści w Polsce jest właśnie promocja w grupach Facebooka. Niestety, często jest źle rozumiana, ludzie spamują swoimi linkami, a później narzekają, że Facebook nie daje efektów. Nie wierz im.

Jak szukać grup?

Najpierw odblokuj dostęp do zaawansowanych funkcji wyszukiwarki. Piszę o tym, ponieważ nie wszyscy jeszcze w polskiej wersji FB mają dostęp do oddzielnego wyszukiwania grup, miejsc, fanpage itp.

By to zrobić, wejdź na Facebooka i zmień język wyświetlania na English(US). Wejdź w ustawienia korzystając z tego samego menu, którego używasz do wylogowywania się. Następnie z lewej strony ekranu wybierz Język. Później, jak na obrazku, wybierz English:

Po zmianie języka FB możesz korzystać z zaawansowanej wyszukiwarki. Funkcje, których powinieneś użyć do szukania grup to:

>> GROUPS NAMED XXX – wyszukuje grupy o nazwie XXX

>> GROUPS OF PEOPLE WHO LIKE XXX – wyszukuje grupy, do których należą osoby “lajkujące” fanpage o nazwie XXX

Jeśli Twój blog dotyczy fizjoterapii i masaży, Facebook może Ci pomóc szukać takich właśnie grup. Idealny sposób, by trafiać w miejsca, gdzie przebywa Twój klient:

Na tej samej zasadzie działa druga funkcja, choć grup tych zapewne będzie więcej i będą tematycznie zróżnicowane.

Dołącz do grup, które znajdziesz w ten sposób i udzielaj się w nich. Tak jak w społeczności poza Internetem, musisz budować swój autorytet i pomagać ludziom, by Cię rozpoznawali i cenili.

Umieszczaj w tych grupach linki do swoich tekstów, jeśli są odpowiednio jakościowe i pasują do tematyki grupy. Za spamowanie bardzo szybko spotka Cię kara, a wierz mi, że nie chcesz mieć na głowie zawziętych hejterów, których wzburzyłeś spamem :)

Jeśli zrobiłeś to, co opisałem, możesz przystąpić do pisania. Wiesz już do kogo piszesz, czego on potrzebuje, co dokładnie chcesz przekazać i gdzie to wypromujesz.

Pora sporządzić plan tekstu i go wypełnić.

Jak napisać tekst, który przeczyta 25,764 osób?

Wszystko idzie nieźle.

Ale jak przelać wiedzę i myśli na wirtualną kartkę papieru?

Zajmijmy się teraz czystą praktyką. Opowiem Ci po kolei, co i jak powinieneś robić, by Twój artykuł był prawdziwą petardą. Jeśli pisałeś kiedyś pracę naukową, nie obawiaj się. Nie będzie powtórki.

Do pisania gorąco polecam Ci najzwyklejsze Google Docs. To świetne, darmowe narzędzie. Zawiera nie tylko wszystkie potrzebne narzędzia znane z Worda, ale też działa w chmurze, więc możesz dostać się do swoich treści z dowolnego miejsca.

Kiedy już stworzysz dokument, zaczynamy działać.

Podejrzyj konkurencję i zaplanuj lepszy tekst

Zanim zaczniesz pracę, włącz Google i wyszukaj to, o czym chcesz napisać. Po prostu wpisz w wyszukiwarce hasło związane z artykułem, albo jego roboczy tytuł.

Załóżmy, że piszesz o wędkowaniu. Przykładowe wyszukiwanie:

Jak wiadomo, pierwsze wyniki są najlepsze według algorytmów Google. Wynika z tego, że jeśli stworzysz coś lepszego, możesz zająć ich miejsce. Pierwsze pięć stron, które pojawiają się w wyszukiwarce zbiera ok. 67% całego ruchu, więc jest o co walczyć.

Ważne: Ten artykuł nie dotyczy pozycjonowania stron (SEO), jest to rzecz zbyt obszerna. Technika, którą teraz opisuję jest powiązana z SEO, ale nie wymaga wiedzy na ten temat. Zastosowanie tych porad i tak wpłynie potężnie na Twoje wyniki w Google.

Chcesz znaleźć się na miejscu tych trzech pierwszych wyników. Przeczytaj je, obejrzyj filmy jeśli są wysoko w wynikach i zastanów się, jak to poprawić.

Pomocne mogą być następujące pytania:

  • Jakie informacje mogę tam dodać?
  • Jakie grafiki mogę dodać?
  • Co jest opisane w niejasny sposób i jak mogę opisać to lepiej?
  • Czy struktura tych tekstów jest przejrzysta i jasna? Jak mogę ją ulepszyć?
  • Czy wiem coś, czego nie wiedział autor?
  • Czy jakieś informacje tam podane są już nieaktualne?

Innymi słowy, znajdź dosłownie WSZYSTKO, co możesz poprawić, dołożyć, uprościć, czy “uprzyjemnić”. Pamiętaj jednak, żeby nie naruszać praw autorskich, a jedynie czerpać wiedzę i inspirować się innymi treściami.

Kiedy już będziesz wiedział, jak pisze konkurencja i jak możesz zrobić to lepiej, przejdź do faktycznego pisania.

Przygotuj źródła mocnych danych i użyj ich

Twarde dane są ważne. Bez nich Twoja wiarygodność nigdy nie będzie tak wysoka. Dla każdej branży będą to inne źródła i inne dane, dlatego podanie Ci moich ulubionych niestety nic tutaj nie wniesie. Znajdź je sam.

Źródła te możesz wyszukiwać w prosty sposób.

Wystarczy, że w Google wpiszesz słowo kluczowe związane z Twoją branżą oraz:

  • badania naukowe
  • statystyki
  • research
  • statistics
  • reliable source
  • scientific data

W wielu przypadkach na samej górze wyników pojawią się linki do artykułów naukowych. Zwracaj na nie uwagę i poświęć trochę czasu na research:

Możesz też wpisać po prostu “Wartościowe źródła danych w branży x”, czy “where to find reliable data sources in…”.

Prawdopodobnie w każdej branży istnieją instytucje, które zajmują się badaniami różnego rodzaju zjawisk i podają ich wyniki do powszechnej wiadomości. To świetne źródła danych!

Opieraj się na nich, podawaj je na podparcie swoich tez i linkuj do źródeł. To lepsza praktyka, niż spisywanie ich na końcu artykułu – zarówno dla Twojej pozycji w Google, jak i dla wygody czytelnika.

Stwórz plan artykułu

Przyszła pora na planowanie samej treści i układu.

Zaletą content marketingu jest to, że działa na zasadach o wiele mniej rygorystycznych, niż pisanie książek. Innymi słowy, nie jest najważniejsze, czy potrafisz pięknie pisać. Ktoś kiedyś powiedział, że nie interesuje go, czy jest najlepiej piszącym autorem. Interesuje go to, że jest najlepiej sprzedającym. I o to też chodzi w content marketingu.

Tworząc plan treści, nie zajmuj się w ogóle tym, jaki będzie styl, język, forma zdań. To nie lekcja polskiego. Na tym etapie tworzysz szablon, który ma najskuteczniej przekazywać wiedzę i finalnie sprzedawać Twój produkt. Na piękny język przyjdzie pora później.

Jak więc stworzyć plan?

Planuj w strukturze kaskadowej

Struktura artykułu na blogu musi być przejrzysta, co nie znaczy, że schematyczna. Poniżej zobaczysz grafikę pokazującą optymalny układ. Ale…

Zależnie od tego, o czym piszesz, będziesz musiał odpowiednio “pociąć” tekst i rozbić go na podrozdziały. Zobacz, jak zrobiłem to w tym poradniku, który czytasz teraz. Są w nim nagłówki i podnagłówki, a także separatory. Nie serwuję Ci też bloków tekstu złożonych z 30 zdań.

Na szczęście, nie ma tu wielkiej filozofii. Chodzi o przejrzystość i spójne wynikanie jednych treści z drugich. Jeśli używam separatora, który mówi “Zanim zaczniesz pisać…” to jasne jest, że wszystko co pod nim, będzie dotyczyło przygotowań.

Celowo nie ograniczyłem się do samych nagłówków H2, H3 i H4, ponieważ nie pozwoliły mi dostatecznie jasno podzielić tekstu.

Najpierw pisz, potem koryguj

Dla szybkiego i skutecznego tworzenia tekstów bardzo istotny jest sposób, w jaki wypełniasz plan tekstu.

Częstym problemem, z jakim spotykają się ludzie jest pisanie od razu tak, jak chcieliby, by wyglądała wersja finalna. Zastanawiają się nad każdym wyrazem i zdaniem. Napisanie jednej strony zajmuje im kilkanaście, czy kilkadziesiąt minut, a na końcu i tak wszystko trzeba przerobić lub dopisać część istotnych rzeczy.

Przyczyna jest prosta – ta metoda jest do niczego.

Pokażę Ci, w jaki sposób ja tworzę teksty, gdy mam już gotowy ich plan. Zrozumiesz wtedy, dlaczego napisanie jednego artykułu zajmuje mi od dwóch do ośmiu godzin, a nie kilka dni.

Let’s do this…

>> Wyrzuć z siebie wiedzę

Pierwszą rzeczą, jaką powinieneś zrobić jest wyrzucenie z siebie wiedzy. Gdy zaczynam pisać artykuł, do planu wrzucam wszystko co wiem na dany temat. Później prowadzę research, by czegoś nie przegapić. Kolejną rzeczą jest wypełnienie tego planu tak szybko, jak to możliwe przy zachowaniu poprawności merytorycznej.

Nie mam tu oczywiście na myśli pisania byle czego. Chodzi po prostu o to, by na tym etapie nie przejmować się stylem. To etap wrzucania do tekstu całej merytorycznej zawartości. Korekta, obrazki, czy stylowanie przyjdą potem. Celowo powtarzam to już któryś raz z kolei.

>> Dodaj tam siebie, nie pisz jak maszyna

Jeśli tworzysz bloga osobistego lub piszesz go jako właściciel firmy, powinieneś pokazywać w tekstach swoją osobowość.

Nawet w przypadku technicznych tekstów da się to robić. Dla odbiorców bardzo istotne jest, byś nawiązał z nimi więź i powiedział coś o sobie. Istotne będą też zdjęcia i storytelling oparty na własnych doświadczeniach.

Nie ma powodu, by nie dodawać krótkich anegdot, czy niewielkich studiów przypadku do tego, co tworzysz. W ten sposób budujesz relację, dajesz się poznać i zapadasz w pamięć.

Nie pisz, jak maszyna do produkcji contentu. Serio.

>> Sprawdź, czy merytorycznie jest ok

Kiedy już wypełnisz plan tekstu tym, co chciałbyś przekazać, pora na sprawdzenie merytoryki.

Sprawdź, czy wszystko co napisałeś jest zgodne z faktami, niezależnie od tego, jak dobrze lub źle się to czyta.

Widziałem wiele blogów firmowych, które mają czytelników, a których autorzy nie potrafią pisać. Niewiele jednak spotkałem takich, które miałyby czytelników mimo błędów merytorycznych. Pamiętaj o tym.

>> Rób przerwy albo pisz kilka różnych tekstów na raz

Jeśli masz jakieś doświadczenie w pisaniu, to zapewne zauważyłeś, że po pewnym czasie pracy przestajemy widzieć swoje błędy. Dzieje się tak, ponieważ tekst jest zbyt długo “wałkowany” i czytamy go z pamięci. Co więcej, jako autor tekstu wiesz, co chcesz przekazać, a to przeszkadza w sprawdzeniu tekstu pod kątem klarowności.

Aby tego uniknąć, daj sobie parę godzin lub najlepiej dni przerwy. Specjaliści od tworzenia sloganów, czy ofert sprzedażowych stosują tę taktykę regularnie – Ty też powinieneś.

Po prostu odejdź od tekstu na dzień lub dwa. Możesz zająć się innym lub całkowicie zostawić pisanie.

Po pewnym czasie wróć i przeczytaj całość od nowa. Sam zobaczysz, że było warto.

>> Korzystaj z komentarzy, kolorów, podkreśleń, podświetleń

Proces tworzenia idealnego artykułu na blog może być szybki, ale zawsze wymaga wielu czynności. Jedną z nich jest uzupełnianie linków, czy danych i dodawanie nowych pomysłów w trakcie tworzenia.

Pomogą Ci w tym komentarze, które możesz dodać, by nie zapomnieć o czymś istotnym.

W Google Docs możesz je tworzyć zaznaczając fragment tekstu i wybierając Wstaw -> Komentarz. Istnieje również ikonka na pasku zadań, która zrobi to szybciej. Tę opcję możesz wykorzystać też w Wordzie i podobnych programach.

Dlaczego warto?

Przede wszystkim, podczas “wyrzucania” z siebie wiedzy nie masz czasu na szukanie danych, czy obrazków. Nie zawsze też wszystkie pomysły przychodzą do głowy przed, czy w trakcie pisania. Dodawaj wtedy komentarze, by później nie przegapić czegoś, co miałeś tam dodać lub usunąć.

Używaj także podświetlania, by zwracać swoją uwagę podczas ponownego czytania. Jeśli wydaje Ci się, że tego nie potrzebujesz, bo będziesz pamiętał, to źle Ci się wydaje :)

Koniecznie zakomentuj i podświetl wszystko, co ma zostać zauważone i zmienione/ulepszone później.

>> Układaj tekst pod kątem sieci, nie druku

Próbowałeś kiedyś przeczytać całą książkę na monitorze komputera?

Dla wielu osób to mordęga. Wyświetlacze i monitory nie są najlepszym pomysłem, jeśli chcemy przeczytać dużo tekstu. Niestety, nie zawsze mamy wybór.

Nielsen Norman Group już w 1997 roku zauważyło, że w sieci praktycznie NIE czytamy. Skanujemy tekst, przeglądamy obrazki, wyłapujemy poszczególne słowa i wychodzimy ze strony. Tyle.

Oczywiście, dzięki odpowiednim technikom możesz zwiększać czas spędzony na stronie nawet do kilkunastu minut. Nie spodziewaj się jednak, że osiągniesz to tworząc zbite bloki tekstu. To nie książka!

Układaj treści tak, by:

  • język był jasny i prosty;
  • akapity nie miały więcej, niż 4-5 zdań;
  • zdjęcia i infografiki były przejrzyste i pomagały w zrozumieniu treści;
  • tekst był “pocięty” na podrozdziały, które da się przeczytać w minutę lub dwie

>> Korekta na samym końcu

Dopiero po tych wszystkich operacjach jest pora na korektę. Nie baw się w nią, dopóki nie będziesz na 200% pewny planu tekstu i zawartości merytorycznej.

Jeśli nie znasz się zbyt dobrze na sprawach językowych, rozważ przesłanie ich komuś, kto jest profesjonalistą. Zastanów się też, czy naprawdę jest Ci to potrzebne.

Formatuj, układaj i ilustruj

Pora na formatowanie. Celowo proponuję Ci robić je na końcu, gdy napiszesz wszystko “z automatu”, odczekasz parę godzin lub dni, zredagujesz tekst i zrobisz korektę.

Formatowanie i układ tekstu to rzeczy NIEZMIERNIE istotne w content marketingu. Nigdy ich nie pomijaj.

Proponuję Ci zacząć od “pocięcia” tekstu.

>> Twórz wiele akapitów i krótkie zdania

Duża ilość treści, jaka przelatuje nam przed oczami w Internecie sprawia, że błyskawicznie rozpraszamy się przeglądając nowe linki, czy artykuły, otrzymując powiadomienia z mediów społecznościowych, czytając komentarze i robiąc inne rzeczy podczas surfowania po sieci.

Tak, powyższe zdanie jest O WIELE ZA DŁUGIE. Nie pisz w ten sposób. To zdanie spokojnie można rozdzielić na dwa albo trzy osobne i TRZEBA to robić.

Dbaj o krótkie zdania i “rozcinaj” akapity. Jak widzisz, robię “entery” co 2-4 zdania, by łatwiej było Ci to czytać. Rób podobnie. Pozostawienie nieco wolnej przestrzeni na stronie nic Cię nie kosztuje :)

Dodawaj obrazki

Podobno obrazy przetwarzamy aż 60 000 razy szybciej, niż tekst. Jest to powodem tak ogromnej popularności infografik i filmików wideo, które stają się mocnym trendem na 2017 rok.

Skorzystaj z tej wiedzy w swoich działaniach contentowych.

Zdjęcie główne, czyli to, które pojawi się na górze wpisu musi być jakościowe, bo wypełnia dużą przestrzeń. Musi też pasować tematycznie lub być metaforą tego, co przekazujesz w treści.

Ma to szczególnie duże znaczenie w promocji w mediach społecznościowych, które są bardzo dynamiczne i trudniej tam złapać czyjąś uwagę. Musisz więc przyciągać wzrok dobrym zdjęciem lub grafiką.

Użyj tych wyszukiwarek zdjęć na darmowej licencji Creative Commons. Większą ich listę znajdziesz w tym artykule na temat darmowych źródeł zdjęć w sieci.

Najważniejsze z nich to:

Librestock

LargePhotos

Unsplash

Pixabay

Death To The Stockphoto

Gratisography

W treści także dodawaj grafiki, rzadziej – zdjęcia. Większość ludzi “skanuje” artykuły przed przeczytaniem. Badania pokazują, że przeciętnie czytamy max 28% tekstu na stronie. Dlatego tak ważne są wizualne “przerywniki” i prezentacja danych w formie obrazkowej, które przyciągną wzrok i szybko powiedzą, o czym jest całość.

Jeśli będziesz tworzył te grafiki samodzielnie, może to wymagać sporo czasu. Pamiętaj jednak, że content marketing opiera się o tworzenie treści, które bardzo długo będą zbierać ruch. Warto więc posiedzieć nad tym dłużej, by ulepszyć tekst.

Zobacz na schemacie, jak wygląda dobrze i źle formatowany post blogowy. Linie symbolizują wiersze tekstu:

Obrazki zapewniają “odpoczynek” dla oczu i bardzo ułatwiają zrozumienie treści (np. gdy są to infografiki). Nie wydawaj żadnego posta, który nie zawiera ich w treści.

Aby Twój artykuł był jeszcze lepszy, musisz go ozdobić i kierować wzrokiem czytelnika.

Ozdabiaj tekst z HTML i CSS

Nagłówki i pogrubienie to nie wszystko. Korzystaj z możliwości HTML i CSS, by ozdobić tekst, ułatwić jego czytanie i zwracać uwagę na istotne fragmenty.

Gorąco polecam Ci zainwestowanie czasu lub pieniędzy w stworzenie specjalnych elementów graficznych na stronie. Dzięki klasom tworzonym z pomocą CSS możesz za pomocą jednej komendy “wywoływać” zdefiniowane wcześniej elementy wizualne.

Zobacz, jak wykorzystuje je Michał Szafrański z bloga jakoszczedzacpieniadze.pl:

Jak widzisz, trudno byłoby przegapić te dwa kolorowe bloki. Jakub Woźniak w książce “Neuromarketing 2.0” twierdzi, że aż 99% ludzi czyta to, co w ramce. Korzystaj z tego.

HTML i CSS to języki KONIECZNE do opanowania w marketingu internetowym. Mają jednak bardzo prosty kod. Podstawy możesz zdobyć w kilka godzin i polecam Ci w tym celu przejrzenie darmowych kursów:
Kurs HTML (po polsku)
Kurs CSS (po polsku)

Linki, których używasz w tekstach powinny otwierać się w nowej karcie przeglądarki. Jest to szczególnie ważne w przypadku linków zewnętrznych, ponieważ mimo ich umieszczania, nie chcesz by przejmowały Twój ruch.

Możesz to zrobić na dwa sposoby. Pierwszym z nich jest dopisanie fragmentu kodu “target=”_blank” do linku w widoku tekstowym (np. WordPressa).

Drugi sposób to edycja z poziomu wizualnego kreatora w WordPressie (zakładam, że pewnie używasz go do blogowania). Tę opcję znajdziesz w pasku narzędzi ponad polem tekstowym (symbol łańcucha). Po zaznaczeniu fragmentu tekstu, który chcesz podlinkować będziesz mógł kliknąć tę ikonę i pojawi się poniższe okienko:

Dzięki temu kliknięty link nie otworzy się w tej samej karcie, a odbiorca nie zniknie ze strony.

Obranduj wszystko, co tworzysz

Twoja marka musi być widoczna w tworzonych treściach. Im więcej Ciebie i Twojej firmy we wszystkim co robisz, tym trudniej to skopiować i tym bardziej zapadasz ludziom w pamięć.

Jeśli posiadasz identyfikację wizualną (kolory marki, logo, slogany itd.) lub bohatera marki, umieszczaj to wszystko w artykułach.

Zobacz, jak robi to gigant marketingu, HubSpot. Tak wygląda ich biuro:

A tak wyglądają grafiki przez nich tworzone:

Zauważ, jaką spójnością charakteryzują się wizualne elementy wchodzące w skład marki HubSpot. O taką spójność powinieneś dbać.

Jeśli natomiast nie posiadasz swojej identyfikacji marki, po prostu dodawaj adres strony, logo i nazwę firmy do swoich grafik, czy zdjęć. Tyczy się to szczególnie materiałów, które będą udostępniane poza Twoim blogiem – grafik na potrzeby social media, czy obszernych infografik, którymi zechcesz podbić portal Pinterest.

Stwórz spis treści z linkami na początku tekstu

Długie artykuły zdobywają uznanie Google. Ludzie również lubią dodawać je do zakładek i czytać kilkakrotnie. Niestety, wraz z ilością tekstu rośnie też ryzyko utraty zainteresowania odbiorcy, czy też jego zagubienia.

Dlatego właśnie stwórz spis treści na samej górze, który będzie “podlinkowany”. Dzięki temu kliknięcie na nazwę podrozdziału w spisie spowoduje przejście do niego.

Nie musisz używać w tym celu wtyczek, czy płacić programiście. Najprostszy spis treści wygląda tak (możesz go przekleić zmieniając tylko nazwy rozdziałów i linki):

Spis treści:

<a href=”#naglowek1”>Wstęp</a>
<a href=”#naglowek2”>Rozdział 1</a>
<a href=”#naglowek3”>Rozdział 2</a>
<a href=”#naglowek4”>Rozdział 3</a>
<a href=”#naglowek5”>Zakończenie</a>

Później musisz tylko przypisać ID (identyfikator) każdemu z nagłówków. Przykład:

<h2 id=”naglowek1”>Wstęp</h2>

W przypadku spisu treści nie chcesz, by linki otwierały się w nowych kartach. Nie stosuj więc funkcji target=”_blank”, bo wprowadzisz niepotrzebne i bardzo niekomfortowe zamieszanie.

I już! Spis treści utworzony i podlinkowany.

Wpis jest gotowy do publikacji.

Kolej na Ciebie

Świetnie! Zostałeś właśnie pozbawiony wymówki o imieniu “Nie wiem jak pisać” :)

Jeśli wykonasz wszystko, co do tej pory opisałem, Twój artykuł ma szansę na zdobycie tysięcy wyświetleń. Nie stanie się to automatycznie, bo musisz jeszcze mocno go promować. W content marketingu piękne jest jednak to, że jeśli treść naprawdę jest świetna, nieraz tylko jeden link wystarczy, by osiągnąć efekt wirusowy.

Jeśli poradnik Ci się podobał, udostępnij go proszę w mediach społecznościowych. Nic nie ryzykujesz, a gwarantuję, że skorzystają na nim wszyscy Czytelnicy