Okey, artykuł jest gotowy, ładnie wygląda i wygodnie się go czyta.

Ale jak zwiększyć ilość udostępnień?

W tym artykule poznasz możliwości efektywnej i etycznej promocji swojej treści dzięki psychologii, narzędziom i samemu blogowi. Pokażę Ci, co robiłem, by zwiększyć ilość udostępnień o 292%.

Wystarczyło tylko ułatwić ludziom czytanie, udostępnianie i linkowanie, a później poprosić, by to robili.

Bo każda prośba zostanie spełniona, jeśli będzie to łatwe, nie przysporzy problemów i… jeśli poprosisz. Brzmi prosto?

Owszem, ale poczekaj…

Ten artykuł jest uzupełnieniem dwóch poprzednich, które obejmują tematykę contentu wirusowego. Możesz je przeczytać tutaj:
Viral content: 25,764 odsłon i 2914 share artykułu – jak to zrobić?

Co zrobić, by Czytelnik chciał udostępniać?

W case study, do którego link znajdziesz w ramce powyżej dowiedziałeś się, jak tworzyć teksty, które „się szerują”.

To bardzo ważna umiejętność, szczególnie w czasie, gdy coraz młodsi ludzie dostają dostęp do mediów społecznościowych. Badania wykazały, że wiele bardziej ufają oni materiałom z social media, niż starsze pokolenia:

młodzi udostępniają

Wiedząc to, zastosuj poniższe techniki, by etycznie i skutecznie wpłynąć na odbiorcę i uzyskać udostępnienia.

Zadbaj o odpowiednią objętość treści

Muszę Cię uprzedzić o jednej rzeczy.

Nie każdy materiał będzie miał dużo udostępnień nawet, jeśli zastosujesz wszystkie te metody.

Internet pełen jest króciutkich tekstów typu „3 sposoby na lepszą sprzedaż”. Z kolei większość z nich jest nie tylko krótka, ale i słaba.

Objętość tekstu ma zasadnicze znaczenie dla ludzi, wyszukiwarek i w efekcie – Twoich wyników content marketingowych. Owszem, tekst może być krótki, jeśli Twój blog jest raczej lifestylowy, czy w pewnym sensie „pamiętnikowy”. Niewiele jednak zdziała, jeśli chcesz dawać mocny content, którego zadaniem jest wzmacnianie Twojego biznesu.

Oczywiście, najważniejsza zawsze jest wartość tego, co dajesz, bo kupy w ładnym sreberku i tak nikt nie udostępni…

Jednak podobnie jak w przypadku pozycji w SEO, najwięcej udostępnień i odwiedzin generują treści obszerne, kompleksowe, które ja nazywam megaporadnikami. Możesz to zobaczyć na wykresie od OK Dork i Buzzsumo:


W ramce powyżej widziałeś link do jednego z takich megaporadników, który stworzyłem. Ma prawie 2000 słów. Przeciętny content, jaki różni ludzie podsuwają mi pod nos ma ok. 400-700 słów.

Jeśli nie musisz opisywać maleńskiego tematu, skup się na dawaniu prawdziwej, ogromnej wartości.

Oni nie czytają… jak ich przekonać mimo to?

Jeśli interesujesz się marketingiem w sieci, to pewnie nie raz i nie dwa słyszałeś, że ludzie czytają średnio tylko 28% całego tekstu, jaki widzą w sieci.

Wyłącznie skanują.

Dzieje się tak z kilku powodów. Przede wszystkim, monitory i wyświetlacze ładują nas po oczach dość mocnym światłem, a biała „kartka” w postaci bloga po dłuższym czasie po prostu powoduje zmęczenie i ból oczu.

Inny powód jest taki, że aż 2 000 000 postów blogowych pojawia się codziennie w Internecie. Nie znaczy to, że ludzie wszystkie chcą przeglądać, natomiast musisz liczyć się z tym, że Twój artykuł jest tylko jednym z kilkunastu, które dziś pojawiły się przed oczami odbiorcy.

Ułatw więc skanowanie.

Możesz to zrobić za pomocą odpowiedniego układu, formatowania i „ozdabiania” treści. Najważniejsze elementy to:

  • nowy „akapit” co 2-4 zdania
  • struktura kaskadowa z nagłówkami h2, h3, h4
  • ilustracja co około 100 słów
  • tytuły i podnagłówki dające wgląd w treść poniżej
  • tytuły i podnagłówki zorientowane na korzyść, a nie temat
  • interlinia większa niż przeciętnie w tekście drukowanym
  • szerokość tekstu na maksymalnie 750px
  • duże odstępy między nagłówkami h2 i h3 a tekstem powyżej

Jak to wygląda w praktyce? Cóż, przejrzyj moje teksty.

Przypomnę schemat, który stworzyłem na potrzeby tamtego poradnika, bo jest naprawdę ważny:

Zauważysz, że ilustracje, nagłówki lub specjalne ramki pojawiają się tam mniej więcej co jeden „ekran”. Dzięki temu bardzo rzadka jest sytuacja, w której cały ekran wypełniony jest wyłącznie suchym tekstem. Często też stosuję „entery” tworząc nowe wiersze wbrew zasadom, jakich uczono nas na polskim. Zwiększam w ten sposób przejrzystość i łatwość czytania (wzrost czasu na stronie średnio o 1-2 minuty dzięki tylko temu narzędziu). Bardzo lubię też kolorowe wstawki i ramki.

Przyjrzyj się jak to wygląda, sprawdź czy Ci pasuje i zastosuj u siebie.

A gdy już już będziesz miał dobry i „skanowalny” materiał, pora przekonać odbiorcę, by poczytał, podzielił się nim i tym samym wspomagał Twoją pracę.

Jak?

Zastosuj jasne wezwanie do działania

Często przyciski social share są gdzieś poukrywane, a blogerzy nawet nie sugerują, by czytelnik ich użył.

Zobacz przykład poniżej (celowo rozmazany, nie wskazujemy palcem). Jest to stopka artykułu, przyciski służące udostępnianiu są totalnie niewidoczne.

Dlaczego właściwie miałbyś się z tym kryć?

Jeśli tekst jest dobry, należy go sprzedawać najlepiej, jak potrafisz. Jednym z najważniejszych elementów takiej „sprzedaży” jest CTA, czyli wezwanie do działania, które chcesz by podjęli.

Zadbaj o takie wezwanie do działania, które:

  • jest jasne i klarowne, nie wymaga przemyślenia
  • informuje, co stanie się po wykonaniu akcji
  • jest dobrze widoczne
  • jest łatwe w użyciu

Oczywiście, wezwaniem do działania możemy nazwać zarówno komunikat tekstowy, jak i sam przycisk, który aktywuje udostępnienie. Tak czy owak, powinien on spełniać powyższe warunki.

Wezwanie do działania nie musi być jakimś super psychologiczno-NLPersko-marketingowym trickiem. Po prostu daj znać, że chciałbyś trafić do większej liczby ludzi i powiedz dokładnie, jak mogą Ci w tym pomóc:

zachecaj do udostepniania

Przekonuj językiem korzyści, nie prośby

Różnica między pokazaniem korzyści a prośbą jest dość jasna, prawda?

A jednak ciągle widzę, że ludzie błagają o udostępnienia, bo sami nie mają pojęcia, czemu właściwie czytelnik miałby wyświadczać im taką przysługę.

Przykład?

Jedna z najpopularniejszych wtyczek social share jasno mówi, dlaczego warto. Znasz powiedzenie „wiedza to jedyne, co się mnoży, gdy się dzieli”?

Cóż… wypada więc spełniać dobry uczynek i dzielić się z innymi :)

udostępnienia

Innym sposobem, jeśli interesuje Cię budowa ruchu poprzez treści dodatkowe (np. ebooki), jest Pay with a Tweet, o którym jeszcze powiemy nieco niżej.

Materiał taki, ukryty za zasłoną wtyczki PWAT jest jasną i bezpośrednią korzyścią za udostępnienie:

Sprawdź, czy czytają Cię właściwi ludzie

Sporym problemem, z jakim borykałem się prowadząc mojego pierwszego bloga (2010 rok) był krótki czas spędzony na stronie oraz wysoki bouce rate.

Później dopiero dowiedziałem się, że było to wynikiem złego targetowania. Kierowałem treści nie do tych ludzi, co trzeba. Sprawdź więc, czy i u Ciebie zachodzi taki problem.

Jak sprawdzić, czy ludzie, do których trafiam są zainteresowani?

Poza bezpośrednimi komunikatami w stylu „Nie podoba mi się” masz do dyspozycji także inne sygnały.

Sprawdź swój bounce rate
Bounce rate wskazuje, jaki procent osób wszedł na stronę i wyszedł bez przechodzenia na inne podstrony. Innymi słowy, pokazuje, jaki odsetek wchodzących nie uznało strony za interesującą.

Najszybszym sposobem na sprawdzenie bounce rate jest wejście do Google Analytics lub zainstalowanie wtyczki do Chrome, która będzie pokazywać Ci statystyki dla każdej podstrony osobno.

Z wykresu poniżej możesz „na oko” zorientować się, jakie wartości bounce rate są dobre, a jakie powinny być powodem do zmian:

Sprawdź czas spędzony na stronie
Ze względu na to, że w sieci czytamy o wiele mniej, a raczej skanujemy tekst, czas spędzony na stronie nie jest idealnym wyznacznikiem.

Pozwala jednak zorientować się, czy udaje Ci się zainteresować i zatrzymać przynajmniej część odbiorców.

Przykładowo, jeśli napisałeś artykuł na 15 stron A4, a średni czas na stronie z tym tekstem wynosi 90 sekund, coś jest nie tak. Źle targetowałeś reklamę i zebrałeś tylko puste kliknięcia. Może też strona źle działa, albo nie wyświetla się na telefonach? Przyczyn może być wiele, ale wiesz już, że zmiany są konieczne.

Dopóki tego nie zmienisz, nie pomoże żadna magiczna wtyczka.

Poinformuj swoją listę mailingową i wezwij do udostępnienia

Money’s in the list, right?

Right. Istnieje 3x więcej kont mailowych, niż kont na Facebooku i Twitterze łącznie. Oczywiście, wiele z nich to konta założone na potrzeby udostępniania plików w modelu P2M a także fałszywe skrzynki na różny spam, czy konta w grach :)

Wiesz jednak, o co mi chodzi…

Email marketing to już czterdziestolatek. Nadal jednak wymiata, jeśli chodzi o skuteczność sprzedażową – 3800% ROI to już legendarny wynik.

Co ciekawe, większość ludzi nie ma nic przeciwko otrzymywaniu promocyjnych treści przez maile! Tak kształtują się wyniki badania, w którym zapytano ludzi, jaki sposób wysyłania marketingowych informacji jest dla nich najlepszy:

więcej udostępnień przez email

Natomiast sama sprzedaż to nie wszystko, co potrafi email.

Jeśli posiadasz legalnie zebraną listę, to musiałeś podać swoim subskrybentom niezły powód, by się na nią zapisali. Zapis wymaga zaufania, albo przynajmniej kredytu zaufania, który otrzymujesz, gdy obiecujesz w zamian za email wysłać dobry content, zniżkę itp.

Skoro więc ci ludzie Ci ufają i chcą Twoich treści, nie możesz nie wysyłać im swoich tekstów!

Najlepiej, gdyby były to tylko naprawdę najlepsze artykuły. Nie możesz zasypywać ludzi mailami codziennie, ale 1-2 megaporadniki w miesiącu to dla nich świetny kąsek. Dla Ciebie natomiast dużo, naprawdę dużo udostępnień. To zaufanie, na które zapracowałeś zaprocentuje i wygeneruje kolejne polecenia, kolejne odwiedziny.

Pamiętaj, że udostępniając Twoje treści, ludzie ręczą za Ciebie. W skrajnych przypadkach, od tego co udostępniają zależy ich wizerunek. Im bardziej dana osoba Ci ufa, tym chętniej udostępni treść. Nie zapomnij jednak o jej jakości i rzetelności. Nie chcesz wiedzieć, jak zareaguje czytelnik, którego znajomi stracili przez Ciebie pieniądze :)

W porządku. Wiesz już, jak i kogo zmotywować do udostępniania.

Teraz pora dać Twoim czytelnikom możliwość robienia tego w sposób szybki i łatwy.

Jakich narzędzi użyć?

Teraz zajmiemy się tym, jak wzmocnić tendencję do dzielenia się (i pomóc w jej realizacji) za pomocą narzędzi i technik, które nie zawierają się w tekście.

A więc…

Zainstaluj dobrą wtyczkę social share

Bez wtyczek umożliwiających udostępnienie tekstu nie powinieneś niczego publikować. Po prostu nie ma to sensu, bo ludziom nie będzie się chciało przeklejać adresu strony w czacie, czy na swoim wallu.

Jeśli używasz WordPressa, bardzo popularna i jednocześnie darmowa wtyczka MashShare może Ci wystarczyć. Umożliwia ona dodanie “pływającego” paska z ikonkami społecznościowymi oraz stałych ikonek, np. na początku każdego artykułu.

Polecam MashShare dlatego, że wiele innych wtyczek “gubi” wyniki co pewien czas (nawet gdy nie zachodzą różnice w http/https między stronami), gdy portale społecznościowe zmieniają coś w swoich skryptach. Tutaj nie zdarzyło mi się to przez 3 lata, dlatego mogę go polecić, jako wybitną, darmową i efektywną wtyczkę social share.

Finalny efekt może wyglądać tak:

Dzięki temu udostępnianie będzie łatwe i szybkie, a przy okazji będziesz miał dostęp do liczników, co da Ci świadomość efektów marketingowych.

Linkuj wewnętrznie

Linkowanie wewnętrzne jest regułą, której trzymamy się w pozycjonowaniu stron, jednak nie tylko. Musisz linkować z jednego artykułu do drugiego na swoim blogu, by zatrzymać odbiorcę.

Dzięki temu zwiększy się czas spędzony na blogu, a jednocześnie szansa na to, że odbiorca zapisze się na newsletter. Powinno to być Twoim celem.

Aby skutecznie linkować wewnętrznie, pamiętaj o podstawach:

Stosuj dobry anchor text

Anchor text to tekst, do którego przypisany jest link.

Przykładowo, jeśli użyję słów wyszukiwarka internetowa i dodam do nich link do Google, będzie to anchor text.

Dbaj o to, by te anchor texty dokładnie mówiły, co kryje się w linku. Jasność nie tylko wspiera SEO, ale przede wszystkim pokazuje czytelnikowi, czego spodziewać się po kliknięciu.

Skorzystaj z klas CSS, by odpowiednio kierować uwagą

Klasy CSS pozwalają Ci zdefiniować wygląd jakiegoś elementu tak, byś podczas pisania mógł je wywoływać, zamiast pisać od nowa. Linki, w które chcesz by ludzie klikali, powinny być wyróżnione. Spójrz na zrzut ekranu poniżej. Przyznasz, że bardzo trudno byłoby nie zauważyć tam linków, prawda? O to właśnie nam chodzi.

Specjalnie zdefiniowaną klasę CSS mogłeś też zobaczyć na początku tego artykułu (niebieskie pole z linkiem do powiązanego tekstu).

Klasy dla linków możesz zdefiniować bardzo prosto. Wystarczy, że otworzysz plik CSS swojego bloga, znajdziesz w nim definicję wyglądu linków, czyli a, tak jak na poniższym zrzucie ekranu:

Możesz teraz zmienić wygląd linków używając takich styli, jakie uznasz za stosowne, widoczne i efektywne. Zadbaj o widoczność linków w tekście, ponieważ wspomaga to czytanie i wyszukiwanie potrzebnych informacji, czy odnośników, a przecież właśnie po to ludzie przychodzą na Twojego bloga.

Jeśli nie wiesz, jak używać HTMLa i CSSa, polecam Ci w tym celu przejrzenie darmowych kursów:
Kurs HTML (po polsku)
Kurs CSS (po polsku)

Użyj wtyczek do osobnego udostępniania grafik

Nie tylko wspomniany wcześniej MashShare pomoże Ci generować dodatkowy ruch i udostępnienia w social media. Także obrazki, których powinieneś mądrze i często używać w swoich tekstach, powinny być “szerowalne”.

Ma to duże znaczenie, ponieważ niektórzy czytelnicy będą chcieli udostępnić tylko jeden element Twojego posta (np. wykres podsumowujący), a nie cały artykuł. Dzięki takim wtyczkom, po najechaniu na obrazek pokażą się ikonki społecznościowe, których kliknięcie spowoduje udostępnienie grafiki w danym portalu.

Jeśli chcesz, aby wtyczki do grafik pozwalały udostępniać tylko infografiki, a nie wszystkie obrazki (np. ikonki), w ustawieniach możesz zdefiniować, przy jakiej wysokości obrazu ma pojawiać się ikona „udostępnij”

Pamiętaj o wtyczce Related Posts

Wtyczka Related Posts proponuje powiązane artykuły na podstawie słów kluczowych w treści. Dzięki niej nie musisz linkować innych treści na dole tekstu, czy tworzyć specjalnych widgetów.

Wtyczka w działaniu może wyglądać tak:

Możesz wypróbować nieźle ocenianą wtyczkę Related Posts klikając tutaj.

Click to tweet

Kolejnym elementem, na który koniecznie powinieneś zwrócić uwagę jest Click to Tweet.

To wtyczka, która pozwala Ci wybrać szczególnie istotne fragmenty artykułu, dodać je do specjalnej ramki i umożliwić retweetowanie za pomocą jednego kliknięcia z linkiem do artykułu.

Click To Tweet możesz pobrać klikając tutaj. Zwiększy on Twoją rozpoznawalność na Twitterze, który jest obecnie drugim pod względem popularności portalem społecznościowym w Polsce.

Możesz też pobrać wtyczkę do WordPressa i umieścić ją w katalogu wp-content/plugins korzystając z tego linku.

Pay with a tweet

Pay with tweet to narzędzie, które pozwala Ci zablokować dostęp do jakiejś treści. Aby się do niej dostać, odbiorca będzie musiał “zapłacić” tweetem, udostępnieniem na Facebooku i tak dalej.
To świetna technika generowania nowych udostępnień bez nachalnego umieszczania wszędzie ikonek społecznościowych.

Pay with a tweet ma jednak pewną wadę – czasem jest traktowany jako spamowanie swoich znajomych i tablicy. Dlatego blokuj w ten sposób tylko naprawdę dobre treści (np. checklisty podsumowujące artykuł) oraz przygotuj post, który będzie udostępniany tak, by nie był to spamersko-ogłoszeniowy komunikat. Unikaj wszystkiego, co brzmi jak “Woooow znalazłem super blog, zobacz tutaj:”.

Zamiast tego przedstaw realną korzyść, którą odbiorca osiągnie pobierając zablokowaną treść. Dzięki temu także jego znajomi będą widzieć, że warto i nie uznają tego za spam.

Pay with a tweet możesz obejrzeć tutaj: Pay With A Post

Przycisk Facebooka w treści

Zbyt duża ilość różnego rodzaju wezwań do działania, w tym przypadku – do udostępniania, może przeszkadzać. Nie powinieneś więc przesadzać. Zdarza się jednak, że w bardzo długich tekstach, które tworzymy tylko w celu wygenerowania ruchu, wewnętrzny przycisk social share zwiększy skuteczność marketingową.

Przyciski te mogą być zarówno grafiką jak i zwykłymi buttonami stworzonymi w HTMLu i ostylowanymi odpowiednio dzięki CSS. Jeśli nie używasz do tego wtyczki, pamiętaj by dokładnie wklejać linki zawarte w przycisku. W innym razie ich kliknięcie przeniesie na nieprawidłowy adres, a zamiast udostępnić, czytelnik odejdzie ze strony.

Musisz sam “wyczuć”, czy takiego rodzaju przycisk będzie odpowiedni do danego posta oraz czy nie zdenerwuje odbiorców. Nie stosuj ich w postach krótkich, a także unikaj zbyt częstego ich powtarzania. Jeden lub dwa takie przyciski na dłuższy (8-10 stron) artykuł w zupełności wystarczy.

Zakończenie

Liczę, że nauczyłeś się czegoś wartościowego w tym artykule. Pamiętaj, że dobry blog to nie tylko sprawy techniczne i milion przycisków udostępniających treść.

Traktuj te elementy jako dodatek do naprawdę świetnego contentu, o którego produkcji dowiesz się więcej w innych artykułach.

Jeśli poradnik Ci się podobał, udostępnij go proszę w mediach społecznościowych. Nic nie ryzykujesz, a gwarantuję, że skorzystają na nim wszyscy Czytelnicy